cztery pory kobiet

Cztery pory kobiet - Anna Podsiadło - fragment książki

– Nie mogę uwierzyć, że za dwa dni będziemy już mieszkać we Wrocławiu. – Magda kończyła przed lustrem makijaż.

Za nią stał Patryk i zapinał koszulę.

– Na pewno będzie nam się tam świetnie mieszkać. Swoją drogą, pięknie wyglądasz.

– Dziękuję.

Magda oparła ręce na barkach męża. Miała na sobie czarną sukienkę, która podkreślała jej wąską talię. Karoli na zazdrościła jej, że tak szybko doszła do formy po ciąży. Stres, który towarzyszył Magdzie przez siedem miesięcy, spowodował, że traciła kilogramy niewyobrażalnie szybko, choć trudno było powiedzieć, żeby był to powód do radości.

– Musimy podziękować Karolinie, że zajmie się naszym mieszkaniem – powiedział Patryk.

Zawsze był pod wielkim wrażeniem tego, jaką przyjaźń zbudowały dziewczyny. Każda stała za pozostałymi murem i zawsze mogły na siebie liczyć.

– Będę za nimi tęsknić. – Magda westchnęła.

– Skarbie, będziecie się odwiedzać. Jesteś już gotowa?

Musimy wychodzić.

– Możemy iść. – Ostatni raz spojrzała na swoje odbicie w lustrze.

Była zadowolona z efektu. Dawno nie czuła się taka piękna. Kiedy dotarli do Sofy, na miejscu byli już Karolina z Michałem i Monika. Wszyscy w grobowych nastrojach. Magda zdawała sobie sprawę, że to nie z powodu jej przeprowadzki. Była w stałym kontakcie z dziewczynami i wiedziała, co się aktualnie u nich dzieje.

– Pięknie wyglądasz! – Karolina wstała i ucałowała Magdę.

– Dziękuję, ale nie wyglądam tak pięknie jak ty! – Magda otaksowała Karolinę.

Ta miała na sobie obcisłą czarną sukienkę, sięgającą przed kolana. Duży dekolt uwydatniał piękne piersi.

– Zastanawiałam się nad workiem pokutnym, żeby nie prowokować swojego męża. – Karolina puściła oko do przyjaciółki.

Po chwili w progu pojawili się Justyna i Krzysiek. Wyglądali, jakby w ich małżeństwie panowała sielanka. Uśmiechali się do siebie i czule na siebie patrzyli. Na twarzach Magdy i Karoliny odbiło się zaskoczenie. Monika siedziała na swoim miejscu i wydawała się nieobecna. Justyna podeszła do przyjaciółek, a Krzysiek skierował się w stronę chłopaków.

– Wiem, wiem… jesteście zaskoczone. Ale zanim o coś zapytacie, chciałam wam powiedzieć, że wspólnie z Krzyśkiem zdecydowaliśmy się na terapię małżeńską. Krzysiek od kilku dni nie tknął alkoholu i będzie chodził do ośrodka leczenia uzależnień. Przyjechał dzisiaj samochodem. Jestem

z niego taka dumna!

– Tak się cieszę! – Magda uściskała Justynę. – Wiedziałam, że wszystko dobrze się między wami ułoży!

– Monika! – zawołała Karolina. – Chodź do nas! Monika jak wyrwana z transu rozejrzała się dookoła, jakby nie do końca wiedziała, gdzie się znajduje. Z wymuszonym uśmiechem podeszła do dziewczyn. Tymczasem Patryk zamówił szampana i postawił wszystkim kolejkę jager bulleta – ich ulubione shoty, które zawierały jagermeister, sok pomarańczowy i wódkę.

– Za udany wieczór! – powiedział i wszyscy unieśli kieliszki.

Krzysiek stał z boku i obserwował pozostałych. Nigdy nie pomyślałby, że wypicie alkoholu może stać się dla niego poważnym zagrożeniem. Patryk zauważył, że Krzysztof nie sięga po kieliszek.

– Ty nie pijesz?

– Nie, dzisiaj nie mogę. Mam jutro dużo roboty.

– Rozumiem, chcesz colę czy wodę?

– Może być cola – odparł, choć wolałby posmakować shota.

Przez chwilę czuł na języku jego smak.

– Monika, masz już wstawioną szybę? Jak sytuacja? – zapytała Justyna.

– Tak, na szczęście mam. A sytuacja? Podobna do tej w polskim rządzie! Nie mogę pracować do zakończenia postępowania. Do sklepu wychodzę tylko wcześnie rano, bo się boję, że spotkam któregoś z kumpli Karola. – W jej głosie było czuć strach.

– Jeszcze ich nie złapali? – zdziwiła się Karolina.

– Dwóch złapali, ale dwóch jest jeszcze na wolności.

– To na pewno kwestia czasu. Michał mi mówił, że Zbychu mocno zaangażował się w tę sprawę. Chyba wpadłaś mu w oko. – Karolina wbiła Monice łokieć w żebra– Aua! Przestań, to boli! Nie myślę teraz o facetach.

W ogóle dzięki, że załatwiłaś mi tę wizytę u psychiatry, leki od niego naprawdę pomagają.

– Cieszę się. Przynajmniej przestałaś chlać.

– Przestałam, ale nie dzisiaj. – Monika podniosła kieliszek z kolejnym shotem i stuknęła się z przyjaciółkami. – Zanowe życie Magdy i Patryka! – zawołała.

Faceci wychylili toast i wrócili do swoich tematów.

Kiedy Justyna z Karoliną tańczyły na parkiecie, podszedł do niej Krzysiek.

– Spotkałem kumpla z samochodówki, idę z nim pogadać na zewnątrz – krzyknął Justynie do ucha.

– Jasne. Tylko wróć niedługo. Pamiętaj, że to impreza Magdy i Patryka.

– Dobrze, skarbie. – Krzysiek zaczął się przepychać przez roztańczony tłum do wyjścia z dyskoteki.

– Widzę, że miłość kwitnie w najlepsze – powiedziała Karolina i pokręciła biodrami w rytm muzyki.

– Jest dobrze, ale jeszcze długa droga przed nami, żeby było tak jak wcześniej.

– A co z Jackiem?

– Cicho! Jeszcze ktoś usłyszy! – Justyna rozejrzała się dookoła. – Z Jackiem nic. Udajemy, że do niczego nie doszło.

– Biedny dzieciak, rozkochałaś go w sobie, a później rzuciłaś!

– Nie bądź głupia, Karola. Poniosło nas. Myślę, że on też tak do tego podchodzi, skoro od tamtej sytuacji nie rozmawialiśmy na ten temat.

– Przecież chłopak czeka na twój ruch! Z choinki się urwałaś? – Ej, specjalistko od spraw sercowych, jakiś koleś cię obserwuje. – Justyna zmieniła temat i skinęła głową w lewo.

– Zdecydowanie to nie mój typ! – Karolina zaczęła się śmiać. – Poczekaj, idę siusiu!

Jeszcze raz spojrzała na gościa ubranego w szerokie spodnie i T shirt ze znanym znaczkiem łyżwy. „Kto go tu wpuścił? Ten klub schodzi na psy”, pomyślała. Szybko o nim zapomniała, bo przyszło jej do głowy coś, co wywołało uśmiech na jej twarzy. Wspomniała czasy, kiedy nie była mężatką i chodziła z dziewczynami do klubów. Kiedy którejś chciało się siku, zawsze szukała towarzystwa, by do dyskotekowej toalety nie iść sama. Karolina nigdy nie rozumiała, po co chodzić do kibla parami. Ale chyba była w tym odosobniona, bo w toalecie zawsze spotykała dziew czyny, które przyszły z przyjaciółką albo wręcz z całą grupką.

Kiedy weszła do środka, przed lustrem jakieś dwie dziewczyny poprawiały makijaż i obgadywały koleżankę, która została przy barze. Karolina pokręciła głową i weszła do kabiny. Kiedy chciała zamknąć za sobą drzwi, ktoś je przytrzymał. Nie zdążyła zobaczyć kto, ponieważ została przyparta twarzą do zimnych kafelków.

– Cześć, kochanie – usłyszała głos męża.

– Michał? Co ty tu robisz? – zapytała, zaskoczona, chociaż poczuła ulgę, ponieważ po przygodzie Moniki wystraszyła się, że to ten typ w szerokich spodniach.

– Ćśśś… Chcę spróbować czegoś nowego, a to jest dobry moment. – Ręce Michała powędrowały pod jej sukienkę.

– Ale że teraz? W damskiej toalecie? Przecież ktoś może nas usłyszeć, przed chwilą stały tu jakieś dwie panny. – Karolina zdawała się mieć więcej rozsądku niż jej mąż. – Minąłem się z nimi w drzwiach, teraz nikogo tu nie ma – wyszeptał i przywarł ustami do jej szyi.

– To zmienia postać rzeczy. – Gwałtownie odwróciła się twarzą do niego i zaczęła go namiętnie całować.

– Odwróć się i wypnij tyłek – rozkazał.

To ją podnieciło. Zrobiła, co kazał, i czekała na jego ruch. Michał nałożył prezerwatywę, a później wszedł w nią tak gwałtownie, że aż poczuła ból. Posuwał ją szybko i moc no. Nieco odsunęła się od ściany i bardziej wypięła. Była bliska orgazmu. Michał jedną ręką trzymał ją za biodro, a drugą masował łechtaczkę. Po chwili jeszcze przyspieszył, jednak jego ruchy nie traciły mocy. Na moment się zatrzymał, żeby uspokoić oddech, a potem znów brał ją z furią. Nie wytrzymała i krzyknęła:

– O Boże!

– Ciszej, bo ktoś nas… – Nie był w stanie dokończyć, ponieważ fala gorąca zalała jego ciało. Wyszedł z Karoliny, odwrócił ją do siebie i dał jej buziaka w czoło.

– Dlaczego wcześniej tego nie robiliśmy? – zapytał, choć znał odpowiedź na to pytanie. –Możemy to powtórzyć w domu?

Karolina zrobiła maślane oczy.

– Wszędzie, gdzie tylko chcesz, a teraz chodźmy do reszty.

Wyszli z kabiny. W progu stanęły właśnie trzy małolaty, zaskoczone widokiem mężczyzny w damskiej toalecie.

– Dziewczyny, chodźcie do kibla pojedynczo, bo nigdy was nie spotka to co mnie. – Karolina puściła do nich oko, a Michałowi dała klapsa w tyłek. Ten zaczął się śmiać i chwycił ją za rękę.

Kiedy wrócili na miejsce, Magda i Patryk szaleli na parkiecie, a Justyna i Monika o czymś dyskutowały.

– Jestem! – Karolina z impetem usiadła na sofie.

– Zgubiłaś się w tej ubikacji? – zapytała Monika.

– Nie, ale coś mnie zatrzymało – odparła z szerokim uśmiechem.

– Mam nadzieję, że nie szarpałaś się za włosy z jakąś pijaną panną? – dopytywała Monika.

– Nie! Właśnie przeżyłam najlepszy orgazm z moim mężem!

– W damskiej ubikacji? – zdumiała się Justyna.

Dla niej było to nie do pomyślenia.

– A co w tym dziwnego? W męskiej byłoby mniej komfortowo. – Karolina sięgnęła po kieliszek z szampanem. – Zobaczcie, jacy oni szczęśliwi. – Wskazała na bawiących się Magdę i Patryka. – Dawno ich takich nie widziałam.

– To prawda – zgodziła się Justyna.

– Oby im się udało w tym Wrocławiu, bo różnie w życiu bywa – skomentowała Monika.

– Ale z ciebie pesymistka, co z tobą? – zapytała zaskoczona Karolina. – Przestań pieprzyć, im na pewno się uda. – Karolina rozzłościła się na przyjaciółkę. – To jedyna para, w którą wierzę w stu procentach. Tyle razem przeszli, że nie ma szans, żeby to się rozpadło.

– Życzę im jak najlepiej, a teraz zbieram się do domu. – Monika podniosła się z kanapy i sięgnęła po torebkę.

– Poczekaj. – Karolina chwyciła ją za łokieć. – Po pierwsze sama nigdzie nie pojedziesz, a po drugie: przepraszam. Wiem, że masz ciężki czas i wszystkie ckliwe historie aktualnie są dla ciebie niedorzeczne, ale jestem pewna, że wszystko się ułoży. – Przytuliła Monikę.

– Poproszę Krzyśka, żeby cię odwiózł – zaproponowała Justyna. – Pójdziemy go poszukać?

– Jasne, tylko pożegnam się z zakochaną parą.

– Gdzie on jest? Monia, mam złe przeczucie – powiedziała Justyna, gdy po dziesięciu minutach nadal nie udało im się znaleźć Krzyśka.

Nagle usłyszały jego głos. Krzysiek szarpał się z ochroniarzem:

– Zostaw mnie, palancie!

– W takim stanie to ty możesz iść na przystanek poleżeć na ławce, a nie do klubu. Wypad stąd! – Ochroniarz popchnął go tak mocno, że ten upadł na ziemię.

– Co się tutaj dzieje?!

– Pani Justyno, to pani? Jakiś pijak chce wejść do klubu i twierdzi, że tam jest jego żona, zna go pani?

– Yyy… tak, to mąż mojej koleżanki – skłamała. – Pomogę mu.

– Najmocniej panią przepraszam. Gdybym wiedział, że to ktoś od pani, nie potraktowałbym go tak ostro.

– Nic się nie stało. – Justyna przykucnęła przy pijanym Krzyśku.

Poczuła, jak w jej oczach pojawiają się łzy.

Monika przyglądała się całej scenie.

– A kiedy upadniesz, ja będę przy tobie, powiedziała podłoga – rzuciła z sarkazmem.

– Monika, zamówisz ubera? – Justynie łamał się głos.

– Jasne, już. Z pomocą znajomego ochroniarza Justyna wsadziła Krzysztofa do taksówki.

– Najpierw odwieziemy ciebie – powiedziała do Moniki, a potem zwróciła się do kierowcy: – Czy będzie pan tak miły i odprowadzi koleżankę pod drzwi? Wie pan, o tej godzinie jest dość niebezpiecznie.

– Oczywiście, odprowadzę.

– Dzięki – powiedziała Monika, a potem spojrzała się na pijanego Krzyśka. – To nie jest dobry moment na takie rozmowy, ale nie chcę skończyć tak jak on. Muszę się wziąć w garść.

– Monia, człowiek uczy się również na cudzych błędach.

Cieszę się, że wyciągnęłaś z tego taki wniosek. Masz jakiś plan? – zapytała Justyna.

– Zapiszę się na terapię do tego psychologa, którego poleciła mi Karolina. Co zamierzasz zrobić? – Wskazała na Krzyśka, któremu głowa huśtała się raz na lewo, raz na

prawo.

– Nie wiem. Jestem taka głupia, że mu uwierzyłam. Mogłam się domyślić, że coś kombinuje.

– Kochanie, nie jesteś głupia. Krzysiek złożył ci obietnicę. Nie spodziewałaś się, że ją złamie. Nikt nie mógł przewidzieć, że sprawy się tak potoczą. Jedno jest pewne: on ma poważny problem.

Justyna tylko westchnęła. Resztę drogi przejechały w milczeniu.

– Jesteśmy na miejscu – rzucił kierowca.

– Dasz sobie radę? – zapytała Monika.

– Niech się pani nie przejmuje. Pomogę również tej pani. – Kierowca się uśmiechnął. – Jest pan złotym człowiekiem. – Monika wyciągnęła z portfela dodatkowe trzydzieści złotych i podała je mężczyźnie w ramach podziękowania.

Gdy odprowadził ją do domu, wrócił i odwiózł pozo stałych pasażerów. Razem z Justyną zatargali Krzysztofa do domu. Ten był tak zalany, że z jego ust wydobywał się jedynie bełkot. Justyna ściągnęła mu buty i zostawiła go na kanapie w salonie. Wyjęła telefon z torebki i wysłała SMS: „Możesz po mnie przyjechać?”. Po sekundzie przyszła odpowiedź: „Jestem u ciebie za 10 minut”.

– Patryk, chyba za dużo wypiłam, możemy jechać do domu? – Magda niezdarnie usiadła na sofie i podparła głowę dłonią.

Patryk przywołał ręką Karolinę i Michała, którzy bawili się na parkiecie.

– Zbieramy się do domu, jedziecie z nami?

– Nie, my jeszcze zostaniemy – odpowiedziała Karolina, nie odwracając wzroku od męża.

Położyła mu rękę na ramieniu, a drugą pogładziła jego zarost. Po tym, co zrobił w toalecie, obiecała sobie, że już nigdy nie spotka się z Piotrem. Zresztą nie widziała sensu, skoro jej mąż okazał się idealnym kochankiem.

 

 

Anna Podsiadło „Cztery pory kobiet”,

Wydawnictwo Mięta 2023

 


Komentarz jako:

Komentarz (0)


This copy of application is not genuine
Contact bdtask.com