Rocznica ustawy przedłużającej ściganie zbrodni niemieckich
- Przez kruku --
- Saturday, 20 Apr, 2024
22 kwietnia 1964 r. Sejm PRL przyjął ustawę wstrzymującą bieg przedawnienia wobec sprawców „najcięższych zbrodni hitlerowskich” z okresu II wojny światowej.
Powojenne rozliczenia z niemieckimi zbrodniarzami
Niemiecka okupacja z lat 1939–1945 kosztowała życie 5,2 mln polskich obywateli i przyniosła Polsce straty, których wartość przekracza dziś 6,2 bln zł – wynika z raportu zaprezentowanego w 2022 r. na Zamku Królewskim w Warszawie.
Już w pierwszych latach powojennych odbyły się głośne procesy niektórych niemieckich zbrodniarzy wojennych urzędujących w okupowanej Polsce. Na karę śmierci zostali skazani m.in. generalny gubernator Hans Frank (w 1946 r. w Norymberdze), komendant KL Auschwitz Rudolf Höß czy kat getta warszawskiego Jürgen Stroop (dwaj ostatni w Warszawie – odpowiednio w 1947 i 1951 r.).
Temida traci impet
Zwycięskie mocarstwa dość szybko straciły jednak zapał do ścigania niemieckich zbrodniarzy. Atmosfery do daleko idących rozliczeń nie było też w żadnym z dwóch utworzonych w 1949 r. państw niemieckich: ani w socjalistycznej NRD, ani tym bardziej w RFN, gdzie wielu członków NSDAP, a nawet SS kontynuowało kariery urzędnicze.
W Republice Federalnej Niemiec już w maju 1960 r. przedawniła się karalność znacznej części zbrodni z okresu dyktatury Adolfa Hitlera. Tym najpoważniejszym – zagrożonym karą dożywotniego więzienia – groziło przedawnienie z dniem 8 maja 1965 r., tj. 20 lat po zakończeniu II wojny światowej.
Taki stan rzeczy był chętnie wykorzystywany propagandowo przez władze PRL, dla których RFN – sojuszniczka Stanów Zjednoczonych – była jednym z głównych wrogów ideologicznych.
Polska nie rezygnuje ze ścigania sprawców zbrodni
22 kwietnia 1964 r. Sejm PRL jednogłośnie przyjął ustawę „w sprawie wstrzymania biegu przedawnienia w stosunku do sprawców najcięższych zbrodni hitlerowskich popełnionych w okresie drugiej wojny światowej”. Miał to być wyraźny sygnał, że władze w Warszawie – inaczej niż parlamentarzyści i rząd w Bonn – poważnie traktują sądowe rozliczenia z brunatną dyktaturą.
„Zbrodniarze wojenni nie mogą ujść zasłużonej karze” – pisał następnego dnia „Dziennik Polski”. Z kolei „Dziennik Bałtycki” obszernie relacjonował sejmowe wystąpienie posła Tadeusza Gierzyńskiego: „Nie wyrzekniemy się oskarżenia, dopóki hitlerowscy zbrodniarze będą chodzić bezkarnie, dopóki Niemcy zachodnie nie potępią hitleryzmu, nie wyrzekną się dążeń rewizjonistycznych i odwetowych, dopóki istnieć będzie skłonność puszczenia zbrodni hitlerowskich w niepamięć”.
Presja międzynarodowa i wewnętrzna doprowadziła do tego, że zachodnioniemiecki Bundestag kilkakrotnie przedłużał ściganie najcięższych zbrodni narodowosocjalistycznych – najpierw do końca 1969 r., następnie o kolejnych dziesięć lat, a ostatecznie bezterminowo.
źródło: IPN

