Skarb Tereni
- Przez kruku --
- Sunday, 21 Aug, 2022
Temat tego skarbu, który w Grupie określany jest jako „Skarb Tereni" pojawił się zupełnie przypadkowo, jednak jest dowodem na to, że im więcej czasu poświęca się na poszukiwania, tym więcej informacji pojawia się w terenie.
W latach 70-tych do jednego z członków Grupy Janowskiej, Leszka Ł. przyjechał znajomy poszukiwacz ze Śląska, niejaki Krzysztof N, .który zdobył informację w środowisku kombatantów, że w pobliżu leśniczówki Bogdaniec - jakieś 3km od Janowa - wojsko w 1939 roku zakopało dużą ilość dolarów w banknotach. Nie posiadał wiele szczegółów dotyczących miejsca ukrycia tych pieniędzy, miała to być krzyżówka dróg, leśniczówka i studnia.
Leszek Ł. wtajemniczył w sprawę Grupę i rozpoczęły się intensywne poszukiwania depozytu. Na początku szukali go wraz z Leszkiem Ł. także Jan W., Zdzisław G., Ryszard U. i z doskoku Krzysztof N. Faktem jest, że w leśniczówce Bogdaniec 3, 4 i 5 września 1939 roku stacjonowało dowództwo 7 DP wraz ze sztabem i batalionem 25pp. Tam też po rozbiciu 7 DP większość żołnierzy się rozbrajała i ukrywała broń.
Efektem poszukiwań w tym rejonie było odnalezienie dużej ilości karabinów, pistoletów Vis, wyposażenia wojskowego, które Grupa za pośrednictwem Leszka Ł. sprzedawała na giełdzie w Bytomiu. Jednak na dolary nie trafiono. Po kilku latach poszukiwań temat odłożono ad acta.
Jednak w latach 80-tych Zdzisław G. wraz z Ryszardem U. postanowili ponowić poszukiwania.
Częste wizyty w pobliżu leśniczówki Bogdaniec zostały nagrodzone zdobyciem ciekawej informacji. Pewnego pięknego, słonecznego dnia, kiedy prowadzili poszukiwania na linii Pabianice - Leśniczówka Bogdaniec, spotkali mężczyznę, który przyjechał do lasu na motorze i również szukał z pomocą wykrywacza. Po krótkiej, wstępnej rozmowie, człowiek ten opowiedział im ciekawą historię: Otóż jego ojciec brał udział w zakopywaniu skrzyni z dużą ilością broni oraz dużego termosu wojskowego, w którym zabezpieczone było 300 tyś. dolarów w banknotach oraz duża ilość złotej biżuterii z Funduszu Obrony Narodowej (zbiórka od ludności cywilnej na uzbrojenie). Depozyt zakopywany był w nocy, Niemcy byli już bardzo blisko, więc samej akcji towarzyszył duży stres. Okoliczności te spowodowały, że ojciec nie pamiętał dokładnie miejsca zakopania tej skrzyni i termosu, ale było to w pobliżu leśniczówki Bogdaniec obok ścieżki, którą ludzie z Siedlca Janowskiego chodzili do kościoła do Złotego Potoku. Mężczyzna ten był bardzo zdeterminowany, aby odnaleźć skarb, powiedział, że zakochał się w pięknej dziewczynie o imieniu Terenia, jednak ta stwierdziła, że wyjdzie za niego kiedy będzie bogaty. Odnalezienie skarbu pozwoliło by mu na zdobycie serca dziewczyny.
Po tych informacjach Zdzisław G. i Ryszard U. wraz z Grupą byli już pewni, że te dolary to autentyczna historia. Dostali jeszcze dodatkowego bodźca do poszukiwań. Często później spotykali tego człowieka w tym terenie, zawsze przyjeżdżał na motorze i całymi dniami szukał skarbu.
W międzyczasie w Janowie odbyło się spotkanie kombatantów z 7DP, którzy na jednym z licznych spotkań wspominali dawne żołnierskie czasy i wydarzenia. Wspominali o ukrytym sztandarze 7pal i spekulowali, gdzie mógł się znajdować. Świadek tych rozmów - znajomy Zdzisława G. poinformował go o tych rozmowach i powiedział mu, że w rozmowach tych uczestniczył stary leśnik z tego terenu, niejaki Mariankowski.
Zdzisław G. odwiedził tego człowieka mieszkającego w Złotym Potoku i pytał o sztandar oraz o wspomnienia kombatantów. Mówił też, że intensywnie przeszukuje teren wokół leśniczówki Bogdaniec.
-
A czego Pan tam szuka?- zapytał Mariankowski
-
Wojsko coś tam miało zakopać - odpowiedział Zdzisław G. (nie wspominał nic o dolarach!).
-
To już jest wykopane - powiedział Mariankowski - Sam brałem w tym udział - dodał.
Wyglądało to następująco: w latach 50-tych na teren Nadleśnictwa przyjechało dwóch byłych żołnierzy mieszkających w Anglii. Zapytali nadleśniczego, kto mógłby poprowadzić ich w terenie, bo szukają zakopanych dokumentów. Do pomocy przydzielono im Mariankowskiego. Chcieli, aby zaprowadził ich do Leśniczówki Bogdaniec i tak się stało. Zapytali go, czy wie gdzie w pobliżu jest duży kamień wapienny i gdzie jest ścieżka idąca przez las. Mariankowski powiedział im, że kamienia już nie ma, bo ktoś go wykopał i zabrał, ale wie gdzie był. Zaprowadził ich na to miejsce i zaczęli kopać. Wykopali dużą skrzynię, w której była broń i termos wojskowy.
-
Po otworzeniu termosu zobaczyłem duże pliki papieru, pożółkłe, było ich dużo, ale nie wiem co to było, bo mi nie pokazali - mówił Mariankowski. W termosie była też duża ilość złotej biżuterii. Jeden z nich wyciągnął portfel i dał mi plik polskich złotówek, piłem za nie przez dwa lata, a żona nawet nie wiedziała, skąd mam te pieniądze- powiedział Mariankowski.
-
Czy może mi Pan pokazać gdzie to było zakopane? - zapytał Zdzisław G.
-
Oczywiście - odpowiedział Mariankowski. ·
Zaprowadził Zdzisława G. do leśniczówki i w linii prostej po drugiej stronie drogi pokazał mu duży dół już zarośnięty trawą i chwastami. Obok dołu biegła wydeptana ścieżka w stronę Złotego Potoku i szła prosto na studnię, która znajduje się na krzyżówce ...
Wszystkie fakty się zazębiły …
Zdzisław W. poinformował Grupę o tych rewelacjach, do dzisiaj z uśmiechem wspominają tego biednego człowieka, który obłędnie zakochany w pięknej Tereni szukał skarbu.

